Politycy i szkolenia z wystąpień publicznych: mowa ciała, ego, charyzma i utracony autentyzm

Politycy to jedna z tych nielicznych grup zawodowych, które bardzo chętnie sięgają po szkolenia z wystąpień publicznych. Powody zdają się być w większości dość oczywiste: techniki prezentacji, wizerunek, przemówienia, argumentacja i techniki negocjacyjne od wieków mają swoje honorowe miejsce na liście najważniejszych narzędzi w codziennej pracy zawodowego polityka. Czego zatem możemy się dowiedzieć o sobie, patrząc na efekty szkoleń w świecie polityków?
Przeczytanie artykułu zajmie Ci 3 minuty
{[description]}

Nieoczywista oczywistość

Niezależnie od kraju, w którym przyglądamy się pracy polityków, pytanie, które nader często może się nasuwać wielu z nas brzmi: Jak to możliwe, że mimo tak wielu szkoleń, setek godzin przed kamerą, wniosków z bardziej lub mniej dotkliwych doświadczeń na przestrzeni lat, tak wielu polityków zdaje się wciąż nie dostrzegać rzeczy, które z perspektywy widza/odbiorcy przekazu uparcie pozostają nieustannie irytującą oczywistością?

O ile część z tych cech i zachowań odwołuje się do obszarów, w których niewielka nawet zmiana na lepsze może oznaczać konieczność przełamania istotnych barier w punkcie wyjścia (patrz osobowość, ego, autopercepcja i szeroko rozumiane przekonania, zarówno światopoglądowe jak i te na własny temat) o tyle równie obszerna kategoria zmian dotyczy rzeczy, które stosunkowo łatwo jest "skorygować", pod warunkiem jednak, że u podstaw przyjętej metody znajdzie się autentyczne przekonanie o słuszności propozycji trenera/coacha. Słowo klucz to jednak "autentyzm". Rynek szkoleń pełen jest ofert z kategorii "standaryzacja" i narzucanie "uniwersalnych" postaw i zachowań - swoistego gorsetu z dobrze wyglądających postaw i zachowań. Tym bardziej warto pamiętać, że dobre, pogłębione, skrojone na miare Twoich (zdiagnozowanych) potrzeb szkolenie nie powinno Cię pozbawić tego co uważasz za DNA własnego poczucia autentyzmu. Wprost przeciwnie, powinno wyostrzyć Twoje kompetencje w zakresie samodzielnego poszukiwania optymalnych dróg (samo)rozwoju.

Wracając na chwilę do polityków...

Jeśli zawodowy polityk nie dostrzega "oczywistych źródeł frustracji odbiorcy", jakie są zatem szanse, że osoba mająca nieskończenie mniejsze doświadczenie w obszarze wystąpień publicznych będzie potrafić trafnie i kompleksowo samodzielnie przeanalizować własne wystąpienie i (co ważniejsze) ukryte potencjały i możliwości rozwojowe? 

Lista czynników, które zwiększają nasze rozczarowanie utartymi schematami zachowań polityków jest oczywiście bardzo długa. Znajdą się na niej z pewnością:

  • Wspomniany gorset uszyty z tych samych gestów i postaw budujących nierzadko wrażenie sztuczności i dystansu (wieżyczka, koszyczek, itp.)

  • "Dominanta mimiczna" (np. nadmierna skłonność do sarkazmu, utrwalona w odbiorze "mimiczna agresja" budująca skojarzenie z negatywną energią i chronicznym krytycyzmem, poparte nadmiernym "przeżywaniem" kwestii poruszanych w wystąpieniach (rozwinięcie poniżej)

  • Wizerunkowy infantylizm (nadmierna emocjonalność, kłótliwość, skłonność do przekrzykiwania i przekrzykiwania rozmówców, niski potencjał budowania autorytetu)

  • Kreatywna i merytoryczna niechlujność, przewidywalność i nuda (ciągłe powielanie tych samych schematów, powtarzanie przewidywalnych frazesów)

  • Chroniczna ślepota wobec "wartości skorygowania kursu" (niemal całkowity brak symptomów wskazujących na zdolność osiągania postępu, samodoskonalenia, elastycznego dostosowywania przekazu do konkretnych potrzeb konkretnych grup docelowych)

  • Brak szeroko rozumianej charyzmy i wyrazistych cech przywódczych (co oczywiście "wyleczyć" jest szczególnie trudno).

  • Retoryka vs Merytoryka (nieprzygotowanie, uniki, wykręty, wata słowna, hiperbole, itp.)

Charyzma i jej brak

W powszechnym przekonaniu charyzmę się ma, lub nie, podobnie jak cechy przywódcze. Gdyby to było aż tak proste, fascynujące biografie takich postaci jak Winston Churchill (by nie wymienić tych bardziej kontrowersyjnych) byłyby nudną i przewidywalną lekturą.

Tymczasem droga, którą przechodzą najwybitniejsi liderzy wyraźnie wskazuje na ważne cechy wspólne, niezależnie od dziedziny, którą reprezentują, czy historyczno-gospodarczego kontekstu, który w oczach wielu mógł stać się katalizatorem tej czy innej błyskotliwej kariery. Zdolność wnikliwego obserwowania samych siebie i otoczenia, wyciągania wniosków z zastanej rzeczywistości, wreszcie pielęgnowania pasji, źródeł indywidualnej siły i motywacji od zawsze miały swoje miejsce na drodze do lepszej wersji samego siebie.  

Jest wiele powodów, dla których naprawdę warto przejść w życiu przez przynajmniej jedno, porządne szkolenie z wystąpień publicznych. Zrozumienie własnych, ukrytych potencjałów to jedno, uświadomienie sobie rzeczy, których nie powiedzą Ci najbliźsi i szczerze Ci oddani przyjaciele (choćby po to by nie zrobić Ci przykrości), to jeszcze coś innego.

Dyskusja

« wstecz | w górę