Connecting dots: trudne wybory vs. punkt widzenia

Connecting dots: trudne wybory vs. punkt widzenia

Connecting dots: trudne wybory vs. punkt widzenia

Trzy pytania: (1) Czy znasz choć jedną osobę, która przynajmniej raz w życiu nie stanęła przed naprawdę trudnym wyborem lub decyzją? Co znaczy 'trudną', zapytasz. Taką, w której po jednej stronie jest (nie)wygodny konformizm...bo kredyt, nowy dom, samochód, bo wieloletnie nawyki i przyzwyczajenia, poczucie stabilności i bezpieczeństwa, a po drugiej ryzyko, że po tej decyzji wszystko (lub tylko zbyt wiele) się zmieni, że wypadniesz ze strefy komfortu, z premedytacją choć na chwilę odbierzesz sobie tak wielce hołubione prawo do przewidywalnego jutra?
Przeczytanie artykułu zajmie Ci 5 minut
{[description]}

Pytanie drugie: czy znasz kogoś, kto od bardzo dawna chciałby zrobić coś ważnego, podjąć naprawdę trudną decyzję, sprzeciwić się czemuś, otwarcie wyrazić skrywane poglądy, zmienić pracę, miasto, styl życia, po latach przyzwyczajeń i bardziej lub mniej oczywistych nałogów...i do dziś nic z tego nie wyszło? Jak mawiają Anglicy, last but not least: czy znasz choć jedną osobę, za którą życie podjęło tego rodzaju decyzje? Bo choroba, bo tragedia, bo bardzo silny bodziec, który sprawił, że niewyobrażalne wcześniej zmiany, decyzje i słowa z dnia na dzień stały się niemal oczywiste i zupełnie naturalne, pozostawiając za sobą ślad refleksji z gatunku 'Jak ja mogłem tak żyć/tego nie widzieć/się na to godzić/stracić tyle czasu/pieniędzy...'

Wzloty i upadki

Zapytany o powody, dla których zdobywa górskie szczyty (w wolnym tłumaczeniu: ryzykuje własne życie by wejść tam gdzie ilość tlenu w powietrzu i radykalnie zmienne warunki pogodowe to tylko dwa spośród niekończącej się listy zagrożeń dla życia i zdrowia), ktoś kiedyś udzielił chyba najprostszej możliwej odpowiedzi: 'Bo są!' 

W życiu i w biznesie wygląda to dokładnie tak samo. Jedni patrzą w niebo, nieustannie dotykając marzeniami gwiazd, inni stoją w miejscu lub raz po raz cofają się o krok, zakuci w kajdany własnej przeszłości i (nierzadko) wyimaginowanych ograniczeń. Jak mawiają przemądrzali HR-owcy, jeśli naprawdę czegoś chcesz, będziesz wciąż szukał sposobów, jeśli tylko myślisz, że chcesz, skupisz się na powodach, za sprawą których ci się (jeszcze) nie udało.

Nie trzeba być ekspertem w dziedzinie innowacji, ani nawet wiedzieć cokolwiek o krzywej dyfuzji wg. E.M. Rogersa by rozumieć, że są ludzie, którzy każdego dnia zadają sobie znacznie więcej pytań, chcą zobaczyć, zrozumieć i doświadczać znacznie więcej niż inni - w największym uproszczeniu żyć intensywniej i odczuwać więcej. I są też tacy, którzy źródło największego mentalnego ukojenia upatrują w powrocie do domu po zakończonym dniu pracy (najlepiej tej samej od przynajmniej dekady!), włączeniu telewizora, przeczytaniu książki (God bless those, these days!), rozmowie ze znajomymi. I tak jest pięknie, bo na świecie i jedni i drudzy są bezcenni i absolutnie niezbędni. Dość powiedzieć na jednej tylko płaszczyźnie przykładów, że intuicja i doświadczenie podpowiadają, że prawdziwą szlachetność i empatię wobec losu innych być może prędzej odnajdziesz w tych pozornie 'stojących w miejscu' niż w tych 'nieustannie rozpędzonych'. Każdy więc żyje tak jak chce, pragnie, potrafi i może a tym co być może w sposób najistotniejszy ludzi od siebie odróżnia są - ni mniej ni więcej tylko - pojedyncze wybory i decyzje, które w życiu podejmują, te małe i te duże. A może wybory i decyzje, których nie podejmują. 

Edison, ten od żarówki, tysiąca patentów, czasopisma Science i wielu innych genialnych inicjatyw powiedział kiedyś [parafrazując]: 5% ludzi myśli, 10% myśli, że myśli a pozostałe 85% prędzej dałoby się zabić niż pomyśli.

Katalizatory zmian

Ta najbardziej autentyczna zmiana ma często bardzo nieoczywiste początki. Czasem banalne i niepozorne (np. rozmowa z przypadkiem poznaną osobą w przypadkowych okolicznościach, która jest początkiem wyrafinowanego ciągu zdarzeń) a czasem tragiczne (nagłe uświadomienie sobie własnej kruchości, nieuleczalna choroba, wypadek, bolesna strata w najbliższym otoczeniu). 

Sięgając do tej drugiej kategorii, tylko w ciągu ostatnich 2 lat poznaxłem kilka niezwykle ciekawych osób, w życiu których niewiarygodnie pozytywna zmiana zaczęła się w - delikatnie mówiąc - trudnych do ujęcia w tych kategoriach okolicznościach. Jedną z nich jest fotograf wojenny Giles Duley - człowiek, który otarł się o śmierć wchodząc na minę w Afganistanie. Dokumentował misję amerykańskich żołnierzy w tym kraju. Wyjechał z Afganistanu jako zupełnie 'inny' człowiek, zarówno w fizycznym jak i niemal każdym innym znaczeniu słowa. Wiele lat później Giles był jednym z gości zaproszonych na rokroczną konferencję Stowarzyszenia ASPIRE odbywającą się w Krakowie w maju 2015 roku. Jego opowieść to jedna z najbardziej niezwykłych, na wskroś wstrząsających, zarazem inspirujących historii jakie w życiu słyszałem:

Rok później, na tej samej konferencji, poznałem skromnego i bardzo sympatycznego człowieka...tego dnia w jeansach i 'morskiej' koszuli z gatunku 'casual'. Chwilę później miał stanąć przed widownią składającą się z ponad 1000 osób reprezentujących jedną z najbardziej wpływowych gałęzi biznesu w Krakowie. Gdy staliśmy razem tuż za główną sceną krakowskiego Centrum Kongresowego ICE, pod koniec rozmowy zapytałem czy ma jakieś specjalne życzenie co do tego jak chciałby być zapowiedziany na scenie. W odpowiedzi usłyszałem 'Just say whatever makes you feel comfortable.' Tym człowiekiem był Joe Simpson, legendarny alpinista, autor książki pt. 'Dotknięcie pustki', na podstawie której powstał genialny film, przetłumaczony przez polskich dystrybutorów kin jako  'Czekając na Joe' (oryg. tytuł: Touching the Void). Jeśli nadal nie wiesz kto to jest, pewnie nigdy nie trzymałeś liny do wspinaczki w rękach. Jeśli w dodatku jest jakiś film, który chciałeś obejrzeć nim 2016 rok powie swoje ostatnie słowo, polecam właśnie ten.

W pewnym momencie tej krótkiej rozmowy na scenie, mówiąc o wystąpieniach publicznych, Joe ujmuje temat następującymi słowami: 'Public speaking is one of the most frightening things you can do...after fear of death, fear of loosing the loved one...and the worst phobia by far is public speaking'

Czy naprawdę słyszysz samego siebie?

Czy to ważne by - pomijając naprawdę trudne doświadczenia, które 'zrobią to za nas' - szukać w życiu wyrazistych, silnych inspiracji, choćby z myślą o podejmowaniu dużego formatu decyzji? To tak jakby zapytać która skłonność jest w człowieku silniejsza - trwania w (niewygodnym) status quo (z tysiąca, na ogół mało wiarygodnych powodów, przynajmniej dopóki szala goryczy, zmęczenia i rozczarowania nie przechyli się absurdalnie mocno w stronę pragnienia zmiany...jakiejkolwiek!) czy podejmowania odważnych decyzji i gotowości do zmiany, nawet jeśli oznaczają one ryzyko, niepewność. Być może odpowiedź kryje się w jeszcze prostszym pytaniu: czy po chwili zastanowienia przychodzi ci na myśl wiele osób z twojego otoczenia, które 'od zawsze' wiedziały co chcą w życiu robić? Których praca jest wyraźnym odzwierciedleniem ich pasji i zainteresowań? Jeśli nie, z pewnością istnieją bardzo interesujące powody, dla których tak jest, ale to już temat na całą książkę a nie pojedynczy wpis na blogu. W starożytnych aforyzmach Konfucjusza pojawia się takie zdanie: Wybierz pracę, którą kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia. 

Znam bardzo wiele osób, które instynktownie boją się zmiany [autor nie śmiał w tym miejscu napisać "dobrej zmiany", choćby przez wzgląd na fakt, że te dwa zestawione razem słowa już zawsze w Polsce będą budziły gęste skojarzenia...czas pokaże jak gęste]. Oczywiście łatwo przytoczyć całą listę wygodnych wymówek i uproszczeń, w duchu których to m.in system edukacji, bezpośrednie otoczenie społeczne, konwenanse, tradycja i wiele innych czynników sprawiają, że dla bardzo wielu ludzi w życiu chodzi przede wszystkim o powielanie pewnych wzorców, naśladowanie i jak najlepsze wpisanie się w istniejący kontekst.

Nie trzeba przestudiować dorobku Einsteina by wiedzieć, że trudne decyzje zwykle nie są jak wzorzec kilograma czy metra w Sevres - zwykle nie da się ich oceniać w próżni, poza kontekstem. Decyzja, która była arcy-trudna wczoraj, dziś może być łatwa i oczywista, za sprawą nowych okoliczności, które zmieniają perspektywę patrzenia...na wszystko. Trochę jak w słynnym filmie z 2007 roku, z Morganem Freemanem i Jackiem Nickolsonem w rolach głównych ('Choć goni nas czas').

 

Za dwa dni Nowy Rok!

Życzę NAM WSZYSTKIM odwagi i mądrości w podejmowaniu ważnych decyzji! Aby to nie choroba, tragedia i ludzki dramat decydowały o tym, że (nie tylko w chwilach wielkich i podniosłych ale i tych zwyczajnych, codziennych) wiemy co jest naprawdę w życiu ważne, cenne, szlachetne, i potrafimy pójść za głosem własnego serca...nie jutro ani kiedyś, ale DZIŚ, TERAZ!

And one last thing, nieważne ile macie lat, uczcie się marzyć wielkie marzenia ale też cieszyć małymi, codziennymi rzeczami, bo kto wie, może właśnie w połączeniu tych dwóch światów kryje się najwięcej piękna, a na pewno więcej niż dałoby się zrozumieć w ciągu tych 365 dni, które już prawie za nami.Ktoś kiedyś powiedział, że trzeba całego życia by poznać samego siebie, a co dopiero drugiego człowieka.

Szczęśliwego Nowego Roku i mądrości w poznawaniu wielu wspaniałych ludzi przez następne 365 dni!


Autor:

Przeczytaj również:

    The New Age of Musketeering

    Some people are DREAMERS, and so they spend their lives dreaming of and about things they will one day be able to do, buy, enjoy or otherwise get hold of. Others are the so-called DOERS. Their first impulse is to do things, as opposed to talking about them, indefinitely. Finally, there is the third...

    Body Language Is Subconscious, Let It Stay That Way!

    If you still haven't decided what you think/feel when seeing a politician, a clergyman, a businessman or a consultant holding their hands to form a steeple (see photo above), this short article may come in handy (pun intended).

    Sophia Loren i Konferansjerzy

    Zbliża się DZIEŃ KOBIET więc może warto zacząć od akcentu zaczerpniętego z klasyki gatunku. Sophia Loren powiedziała kiedyś, że sukienka powinna być jak ogrodzenie z drutu kolczastego - spełniać swoją funkcję, nie zasłaniając widoku. Choć tego rodzaju analogia zdecydowanie nie sprawdzi się w...

    Tajemniczy gość Twojej konferencji (audyt)

    Niezwykle rzadko zdarza się w Polsce, że organizator dużego eventu (konferencja, kongres, targi, forum) zleca usługę "audytu konferencyjnego", na kilka tygodni przed wydarzeniem. Powodów takiego stanu rzeczy, jak zawsze, jest wiele, jednak być może najważniejsze spośród nich łudząco przypominają...

Dyskusja

« wstecz | w górę